Tłumaczenie

poniedziałek, 28 grudnia 2015

16.

*Jaś*:
Gdy tylko Ula wyszła, wybiegłem za nią. Widziałem, że coś ją dręczy i musiałem się dowiedzieć o co chodzi, ale nie zdążyłem. Gdy opuściłem dom Any, ula była już kilkanaście metrów dalej na ulicy. Widziałem zbliżające się auto. Ula go nie widziała. Chciałem krzyknąć, ale byłem za daleko. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa i stałem jak wryty. Samochód uderzył w Ulę, a ta potoczyła się kilka centymetrów dalej. Chciałem tam pobiec i jej pomóc, ale nie mogłem. Nogi miałem jak z waty. Gdy w końcu odzyskałem panowanie nad nimi ruszyłem z krzykiem w stronę ulicy. Kierowca już siedział przy Uli. Jej twarz była mokra od krwi, a włosy lepiły się do niej. Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo zależy mi na tej dziewczynie. Jak uwielbiam ją skruszoną i wściekłą, jej pocałunki, jej głos, jej uśmiech... Nie ma nic ważniejszego od niej. Kocham ją, całym sobą...
- Czy ona żyje?- załamał mi się głos.
- Żyję, ale jest w ciężkim stanie.
- Musi pan ją zawieść do szpitala.
- Wiem, ale musisz mi pomóc.
- Jadę z wami.
- Nie wiem czy...
- Jestem jej chłopakiem. Mam do tego prawo do cholery!- choć skłamałem, czułem że robię właściwie. 
- Dobrze. Pomóż mi.
- Odsuń się- odepchnąłem kierowcę, podchodząc do Uli. Jedną ręką złapałem po jej plecy, a drugą pod kolanami. Podniosłem dziewczynę. 
- Otwórz te jebane drzwi. 
Mężczyzna od razy wykonał polecenie. Delikatnie położyłem Ulę na tylnym siedzeniu. Zamknąłem drzwi, a sam wsiadłem do przodu. Kierowca już odpalił silnik.
- Do którego szpitala mam jechać?
- Do najbliższego. Niech pan się pośpieszy- ponagliłem przeczesując nerwowo włosy. 
Mężczyzna ruszył. Odwróciłem się w stronę Uli. Była blada, a ubrania miała potargane. Na jej widok chciało mi się płakać. Przez siedzenie złapałem jej rękę i splotłem nasze palce.
- Wszystko będzie dobrze. Obiecuję ci- szepnąłem.
*****
*Anastazja*
 Usłyszałam krzyki. Gdy wyjrzałam przez okno moją uwagę przykuł zgiełk na ulicy. W tłumie ujrzałam też Janka. Założyłam kurtkę ponaglając Remka. Razem wybiegliśmy przed dom. Janek niósł kogoś na rękach. Przyjrzałam się dokładnie. To była Ula. Wsadził ją do samochodu, a potem sam do niego wpadł. Miała wypadek? Nie!
- Remek bierz samochód. Jedziemy do szpitala za nimi. 
Chłopak posłusznie wyjął kluczyki i odpalił wóz. Wsiadłam do niego. Ręce miałam jak z galarety
- Jedź, bo ich zgubimy.
Chłopak ruszył. Żołądek podskoczył mi do gardła. Jechaliśmy prostymi ulicami. Na szczęście nie było korków. Po piętnastu minutach dotarliśmy na miejsce. Wypatrzyłam samochód, do którego wsiadał Janek. To musi być tu. Wybiegłam z auta jak oparzona. Rezi ledwo dorównał mi kroku. Gdy tylko weszliśmy do środka poczułam odór leków. Zebrało mi się na mdłości. Ruszyłam przed siebie, nie wiedząc dokładnie gdzie idę. Błąkałam się po korytarzach razem z moim chłopakiem, aż w końcu zobaczyłam Janka. Był blady. Twarz miał we łzach. Gdy mnie zobaczył, podbiegł do mnie i przytulił. Choć do tej pory myślałam, że nie zależy mu na Uli, teraz zobaczyłam, że to nieprawda. 
- Wszystko z nią dobrze?- mój głos drżał. 
- Nie wiem. Na razie jest nieprzytomna, ale żyje- Janek był wyraźnie zdenerwowany.
- Pogadajmy- odciągnęłam Janka w kąt korytarza- Co ci jest? Wyglądasz jak trup.
- Nie rozumiesz? Jestem kompletnym idiotą. Chciałem ją zranić, a wiesz co się stało? Pokochałem ją. Kocham ją i nic tego nie zmieni.
- Wiesz, że ona też ciebie kocha.
- Nie mów tak. Nie zasługuję na nią.
- Co zrobisz z tym zakładem? Nadal będziesz taki uparty?
- Jasne, że nie. Zerwę go jak najszybciej, ale na razie nie mogę...
- Czemu?
- Rafała nie ma. Przyjeżdża za kilka dni.
- Pojechał gdzieś?
- Ta...na wakacje.
- To przez tego idiotę ciągle popadasz w kłopoty. Módl się, żeby Ula przeżyła. 
- A myślisz, że tego nie robię.
- Nie wiem, Janek. Nie wiem co mam myśleć. To wszystko już mnie męczy. Znalazłam przyjaciółkę, którą bardzo lubię, ale ty się nią posłużyłaś żeby wygrać zakład. Do tego zakochałeś się w niej i nie możesz od razu zerwać zakładu. Oby ona się o niczym nie dowiedziała. 
- Nie dowie się.
- Nie masz takiej gwarancji. Wpakowałeś się w niezłe bagno Janek.
- Nie musisz mi przypominać.
- Zadzwoniłeś już po kogoś z jej rodziny?
- Tak. Poinformowałem jej siostrę i matkę. Powinny tu zaraz być.
- O wilku mowa.
- Janek!- Victoria przytuliła się do mojego przyjaciela. 
- Cześć Vici. Dzieńdobry.
- Gdzie ona jest Gdzie jest Ula?
- Leży na tej sali- wskazał palcem- ale nie może pani tam wejść. Badają ją.
Widziałam strach w oczach kobiety, ale po chwili skinęła głową.
- Oczywiście, dziękuję.
Usiadłam na krzesełku obok Remka. Przytulił mnie, a ja wtopiłam się w jego miękki tors. 
- To moja przyjaciółka.
- Nic jej nie będzie. Jest twarda.      
Choć wiedziałam, że mój chłopak ma rację, nadal się bałam. Dlaczego Ula nie zobaczyła tego samochodu? Jak to się stało? Dopiero teraz przypomniałam sobie o sprawcy wypadku. Ruszyłam prosto na niego.
- To pana wina!- krzyknęłam.
- Ja..ja nie chciałem w nią wjechać. Jechałem po woli . Ona wbiegła mi pod koła. Nie zdążyłem zahamować.
- Mógł się pan rozejrzeć. Jak można być takim potworem?
- Nie denerwuj się. Na prawdę nie chciałem.
- Nie wierzę panu!
- Ana- Janek złapał mnie za ramiona- To nie jego wina. Uspokój się i chodź. 
- Jeszcze go bronisz? Tak ci zależy na Uli?
- Zależy. Ale w ten sposób nic nie zdziałamy. Nie cofniesz czasu. Przepraszam za nią. Emocje. 
- Jasne, rozumiem.
Jasiek odciągnął mnie od mężczyzny i zaprowadził do Remka.
- Oddaję ci ją. Zajmij się tym, żeby  nie rzucała się na ludzi.- Janek wyraźnie zmęczony przeczesał włosy palcami.
- Będę pilnował- Remek złapał mnie za rękę i posadził sobie na kolanach. Przytuliłam się do niego wdychając przyjemną woń jego perfumów. Czułam się zmęczona i wyssana z sił, ale nie zamierzałam opuszczać szpitala..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!!! Przepraszam za długą nieobecność, ale miałam taki jakby kryzys,ale wróciłam i mam nadzieję, że docenicie rozdział i mi to pokażecie dziękuję i zapraszam do komentowania :D                 

6 komentarzy:

  1. Biedna Ula, o niczym nie wie, miała wypadek. Czy niewinni zawsze muszą cierpieć? Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na kolejny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że zaczęłam tak od środka, ale przynajmniej mam co czytać zanim pojawi się kolejny rozdział :D bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opuściłaś nas :( Kiedy dodasz rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy kolejny rozdział?
    Bardzo prosimy o następny!

    OdpowiedzUsuń