*Ula*:
Kilka dni temu wypuścili mnie ze szpitala. Siedziałam teraz na łóżku i niecierpliwie machałam nogami. Za chwilę miał przyjść do mnie Benjamin, by pomóc mi znaleźć jakąś kreacje na spotkanie z Jasiem. Pewnie nikt nie przypuszczał, że to on zawsze doradza mi w tych kwestiach. Jest w tym niezastąpiony. Ja nigdy nie znałam się na modzie. Zawsze potrzebowałam porady. Moim zdaniem założenie czegokolwiek jest okey, ale większość ludzi się z tym nie zgadza. Gdy Benjamin dowiedział się o mojej randce z Jasiem od razu stwierdził, że potrzebna jest jego pomoc jako specjalisty. Nie mogąc wysiedzieć na miejscu postanowiłam zadzwonić do Roxany.
- Roxi?
- Hej. Co tam?
- Idę na randkę i czekam na Benjamina. Ma mi pomóc wybrać coś na ten wieczór.
- I nie zadzwoniłaś po mnie?- Roxana krzyknęła z oburzeniem w głosie.
- Następnym razem, Rox.
- O nie! Jak mogłaś!- z udawaną złością Roxi odchrząknęła.
- Możesz przyjść i nam pomóc.
- Chcesz wybierać kreację czy rozdzielać mnie z Benjaminem?
- Rzeczywiście. To zły pomysł.
- Dobra. Mniejsza o to. Gdzie idziecie?
- Nie wiem.. To ma być niespodzianka. Jasiek planował ją odkąd się obudziłam. Nie mogłam mu odmówić..
- Raczej, że nie mogłaś!Pasujecie do siebie.
- Wszyscy mi to mówią...
- Bo tak jest. Nie mogę zbyt długo gadać...
- Nie zostawiaj mnie teraz!- pisnęłam błagalnie.
- Trzeba było prosić o moją pomoc- odgryzła się i po chwili rozłączyła. Ja jej jeszcze pokażę...- pomyślałam. Usiadłam na łóżku, bawiąc się paznokciami. Były długie i ładne- pomalowane jedynie odżywką. Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju. Od razu pomyślałam, że to mój przyjaciel, więc zerwałam się na równe nogi.
- Aż tak się cieszysz na mój widok?- w progu stanęła rozbawiona Victoria.
- Myślałam, że to ktoś inny.
- Chciałam cię właśnie zapytać czy masz czas.
- Nie mam, idź sobie.
- Siostrzyczko musisz mi pomóc.
- Vici nie teraz.
- No proszę!- dziewczyna błagalnie rozłożyła ręce i jednym susem znalazła się obok mnie, przytulając- siostrzyczko.
- Czego ty znowu chcesz?- rozbawiona odepchnęłam dziewczynę.
-Idę do koleżanki. Ktoś musi zająć się moim makijażem i paznokciami- wskazała no swoje poobgryzane paznokcie.-A ty jesteś najlepszą i jedyną osobą, która może się tym zająć.
- I do koleżanki chcesz się tak stroić?- Zdziwiona uniosłam brwi.
-Eee..Tak- zawahała się.
-Przykro mi, ale ja nie mam czasu. Za chwilę przyjdzie tu Benjamin i będziemy zajęci. Mam dzisiaj randkę.
- To zajmie ci tylko chwilę!
- Nie mogę.Idź do salonu, cokolwiek.
-Ale ja nie chcę!- naburmuszona tupnęła nogą.
-Przypominasz mi mnie jak byłam w twoim wieku.
-Ula!! Zrób to dla mnie. Twojego kolegi tu jeszcze nie ma.
- Dobra- zrezygnowana opuściłam ręce.
Wyszłyśmy z mojego pokoju. Po drodze wstąpiłam do łazienki by zabrać potrzebne mi rzeczy. Zeszłyśmy do salonu. Kazałam siostrze usiąść na kanapie, sama zebrałam się za uporządkowanie stolika. Gdy się z tym uporałam moja siostra oparła dłonie na jego blacie. Starannie wyciełam jej skórki i wymodelowałam idealny kąt paznokcia za pomocą pilniczka. Później równo miernie nałożyłam odżywkę, pozostawiając paznokcie do wyschnięcia. Postanowiłam nie tracić czasu i zabrać się za make-up dziewczyny.Do powiek wybrałam srebrny odcień, który nałożyłam na powieki siostry. Kredki użyłam by podkreślić jej ciemne oczy oraz by zrobić tak zwane" kocie oczy". Później zabrałam się za rzęsy, do których użyłam gęstego tuszu, który pogrubiał rzęsy. Usta dziewczyny posmarowałam, różowym błyszczykiem, by nadać im intensywności. Gdy i to skończyłam postanowiłam wrócić do paznokci, ale ktoś zapukał do drzwi.
-Otwarte krzyknęłam.
Do salonu wbiegł zdyszany Benjamin.
-Przepraszam... ja.. były problemy. Co robisz?
-Pomagam siostrze. Musisz zaczekać. Dokończę paznokcie.
- Mamy dużo pracy z tobą.
- Wiem, dlatego usiądź i zaczekaj, a skończę szybciej.
- Okay-chłopak posłusznie wykonał polecenie.
Wróciłam do paznokci Victorii. Wybrałam granatowy odcień lakieru, który starannie nałożyłam na płytkę. Gdy ten wyschną nałożyłam na niego kreskowany złoty lakier, rysując nim gwiazdki. Gdy w końcu skończyłam odetchnęłam z ulgą.
-Skończone. Zaczekaj, aż wyschnie. My idziemy na górę.Jak będziesz wychodzić zamknij drzwi.- nuciłam pośpiesznie i ciągnąc Benjamina za rękę, pobiegłam w stronę schodów.Gdy znaleźliśmy się w moim pokoju Benjamin wyciągnął z plecaczka turkusowy materiał mieniący się złotem.
-To będzie twoja sukienka- klasnął w dłonie, a później podał mi tkaninę. Rozłożyłam ją. Sukienka była piękna. Idealna na moją postawę ciała. Turkusowa, mieniąca się złotem z mieniącym się dołem i kolorową górą bez ramion. Sukienka wyglądała jak dla księżniczki.
-Gdzie ją kupiłeś? Musiała kosztować majątek.
- Dzięki Benjamin. Jesteś najlepszy na świecie. Nie ma za co.
- Dziękuję.-przytuliłam przyjaciela.
- Super! Teraz czas na dodatki !!-chłopak pobiegł do mojej toaletki. Wyciągnął z niej łańcuszek z sową, kolczyki w kształcie okręgów i kilka bransoletek.
-Świetnie! Na co czekasz?! Pędź się wykąpać- chłopak skarcił mnie.
Posłusznie pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki, ale dokładny prysznic. Włosy zawinęłam w ręcznik wyszłam z łazienki.
-Siadaj! Czas na włosy-Benjamin klasnął w dłonie.
Posłusznie wykonałam polecenie. Chłopak zciągnął ręcznik z mojej głowy, a następnie przeczesał moje włosy. Po chwili zabrał się za suszenie. Zręcznie łapał kosmyki włosów dokładnie je podsuszając. Gdy skończył, zgrabnie rozczesał moje włosy. Zabrał ze stolika lokówkę. Teraz każdy kosmyk włosów wykręcał do środka, tworząc im sztuczną gęstość i obiętość. Na koniec wyprostował przeszkadzające kosmyki i wpiął mi we włosy śliczną wstążkę, której nigdy wcześniej nie widziałam.
-Nie myślałeś, żeby być fryzjerem? - zachwycona spoglądałam w lustro.
-Myślałem, ale mam za dużo talentów. Żaden nie może się zmarnować.
Teraz Benjamin zajął się moim makijażem. Pewne kreski błądziły po mojej twarzy. Gdy skończył spojrzałam w lustro. Błękitne powieki i mocna szminka oraz kocie oczy nadawały mi dziwnej dzikości. Nim się spostrzegłam przyjaciel zajął się moimi paznokciami, nakładając na nie złoto - srebrny lakier. Gdy te wyschły zwinnie nałoży na nie różne wzory od pasków, kratek i kresek po kropki, gwiazdki i serca. Byłam zachwycona. Gdy skończył i paznokcie wyschły weszłam do łazienki by założyć sukienkę. Pasowała idealnie i oczywiście fryzura oraz wszystko inne świetnie się zgrywały. Gdy wyszłam z łazienki Benjamin dodał dodatki, a po chwili wybiegł z pokoju. Spokojnie czekałam na niego. Chował coś za plecami. Wyciągnął czarne rajstopy z wzorem kotów. Były śliczne, a zaraz potem ciemno- zielone baleriny z odkrytymi czubkami. Pasowały jakby były robione specjalnie dla mnie. Gdy w końcu byłam gotowa, spojrzałam w lustro. Było idealnie. Benjamin spoglądał na mnie z podziwem.
-Teraz jesteś gotowa-uśmiechnął się pod nosem...
*****
Niecierpliwie stukałam paznokciami o blat. Odgłos odbijał się w całym domu.Benjamin musiał pilnie wyjść, więc teraz siedziałam sama, czekając na Janka. Włączyłam telewizor, ale nie mogłam się na nim skupić. Nagle usłyszałam stukot do drzwi. To musi być on. Wygładziłam sukienkę i podeszłam do drzwi. Wziełam głęboki oddech i otworzyłam. Na schodach stał Janek. Miał na sobie dopasowaną do ciała koszulę w kratkę i ciemne spodnie. Włosy rozrzucone w artystycznym nieładzie. Wszystko to składało się na piękną kreację. Wyglądał idealnie. Bez słowa wpuściłam go do środka.
-Hej-zaczął. Był oszołomiony. Uśmiechnęłam się do niego.-Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. Ty też.-czułam, że się rumienię.
Janek jednym susem podszedł do mnie i przyciągnął do siebie. Po chwili wahania pocałował mnie. Był to krótki, ale jeden z najlepszych pocałunków. Oderwaliśmy się od siebie. Wyszliśmy na zewnątrz w żelazowym uścisku rąk. Szliśmy w milczeniu. Postanowiłam to przerwać .
-Gdzie idziemy?
- Zobaczysz.
- Dlaczego nie mogę wiedzieć teraz?
- Bo to niespodzianka.
- Daleko jeszcze?-zaczęłam przesadnie marudzić.
- Dopiero co wyszliśmy. .
- Ale już mi się nie chce iść.
- Mam cię zanieść, księżniczko?
- Poproszę- Janek lekko się spłoszył, ale po chwili odzyskał rezon.
- Jeżeli chcesz, żeby wszyscy oglądali twoje majtki...-zaczął.
-Nie przeszkadzało by ci to?
- Przeszkadzało, ale ty i tak postanowiłabyś na swoim.
- Dobra, tu mnie masz.
- Nie mogę się na ciebie napatrzeć.
- Jaki ty jesteś słodki.
- Cały ja.
- I do tego cała ta skromność.
- Robi wrażenie prawda?
- Możesz marzyć dalej lub wróć do rzeczywistości.
- A w którym świecie będziesz ty?
- To zależy czy o mnie myślisz. Bo jak widać w rzeczywistości jestem.
Janek nie odpowiedział, ponieważ jak mi się zdaje dotarliśmy na miejsce. Jasiek pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do środka.
-Jak tu pięknie.
-Zarezerwowałem dla nas stolik-pochwalił się.
-Jesteś uroczy-przytuliłam go.
-Wiem- ruszyliśmy przez salę. Trafiliśmy na piękny taras. Ustawione było tu kilka stolików, ale wszystkie były puste. Widok na miasto zapiera dech w piersiach.
-Ma pani ochotę no kolację pod gołym niebem?-Janek śmiesznie się pochylił wystawiając rękę. Ujęłam ją.
-Oczywiście-ukłoniłam się.
Nagle zaczęła grać muzyka. Wtuliłam się w Janka. Zaczeliśmy kołysać się w rytm muzyki. Chłopak przyciągnął mnie do siebie.
-Jest cudownie.
- Jak zawsze przy tobie.
Po tych słowach, poczułam, że się rumienię. Jeszcze chwilę trwaliśmy w takim uścisku, a później Janek zaprowadził mnie do stolika. Zamówiliśmy jedzenie.
-Kiedy miałeś czas, żeby to zaplanować?
- W każdej chwili myślę jak cię uszczęśliwić.
- Aww jakie to słodki.
Janek nie odpowiedział, bo kelner postawił przed nami potrawy. Zjedliśmy w milczeniu.
*****
Wyszliśmy z restauracji udając się w stronę parku.
-Romantyczny spacer?-zaczęłam.
-Rozgryzłaś mnie, skarbie.-staneliśmy na przeciwko siebie.Jasiek spojrzał na mnie, a ja skinełam głową. Momentalnie chłopak wpił się w moje usta. Nasze języki zaczęły walczyć o przewagę. Jak zawsze to Janek wygrał. Oderwaliśmy się od siebie. Gdy dotarliśmy do parku usiedliśmy na jednej z ławek. Janek położył się na moich kolanach. Zaczęłam wodzić palcami po jego włosach. Były takie miękkie.
-Cieszę sie, ze cię poznałem-powiedział nagle.
-Ja też się z tego cieszę.
-Nie łatwo było się do ciebie dostać.
- W przeciwieństwie do ciebie.
- Sugerujesz coś?-chłopak wstał i spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Nie, no coś ty.
-Uważasz, że jestem łatwy?
- Nic takiego nie powiedziałam.
-Ale pomyślałaś-chłopak wstał.
Zaczęła uciekać śmiejąc się w niebo głosy. Biegaliśmy po między drzewami. Nagle zgbiłam chłopaka. W jednej chwili ktoś na mnie skoczył. Upadliśmy na miękką trawę turlając się. Janek wylądował nade mną.
-I co teraz?-zapytałam ciężko dysząc
-Chyba będę musiał cię ukarać.
- Ach tak?-uniosłam brew-A jak chcesz to zrobić?
- Na przykład tak-chłopak pochylił się i wbił w moje usta.Wykorzystując jego nieuwagę zepchnęłam go ze siebie i wstałam. Zaczęłam uciekać. Chłopak był zdezorientowany, ale po chwili ruszył za mną. Biegaliśmy w kółko. Jednak chłopak był szybszy i w końcu złapał mnie przyciskając do drzewa. Chciałam mu uciec, ale zagrodził mi drogę swoim ciałem.
-Znów cię mam.
- A ja nie mam jak uciec.
-Powinienem to wykorzystać.
- Chciałbyś -wytknęłam mu język.
- Jesteś piękna kiedy się śmiejesz.
-Tylko wtedy -uniosłam brew.
-Nie.
- A kiedy jeszcze.
- Kiedy jesz, kiedy śpisz, kiedy jesteś nietrzeźwa... Zawsze jesteś piękna.
- To przed ostatnie zeosuło klimat
- Mogę go naprawić.
- Naprawdę?-przysunęłam się do niego-Jak?-szepnęłam mu prosto do ucha.
-A tak-po raz kolejny wpił się w moje usta.
Zarzuciłam mu ręce na szyję, zatapiając ręce w jego włosach. Chłopak złapał mnie w talii i podniósł. Automatycznie owinęłam nogi wokół jego klatki piersiowej. Jego ciało napierało na moje. Czułam bijący o niego żar. Chłopak zaczął wodzić rękoma po moich obojczykach.Przyprawiło mnie to do dreszczy. Nie przerywając pocałunku Janek przeniósł mnie na ławkę. Siedziałm teraz na jego kolanach.Przerwaliśmy pocałunek by zaczerpać tchu. Nasze oddechy się mieszały. Stykaliśmy się czołami patrząc sobie prosto w oczy.
-Możesz zepsuć klimat jeszcze raz?
- Po co?
- Żeby go znowu naprawić- wychrypiałam i pocałowałam chłopaka. Trzymałam jego twarz w dłoniach, napierając wargami na jego wargi. Chłopak przyciągnął mnie do siebie tak, że nie było między nami ani milimetra przerwy. Całowaliśmy się zachłannie.
- Kocham cię- Janek wypowiedział te słowa mięzy pocałunkami.
- Ja ciebie też- dodałam bez wahania. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Hej! Wiem długi mnie nie było, ale cóż. Już jestem i mamy dość długi rozdział. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Komentować!! Zapraszam też na grupę na facebooku: Szalone truskawki Kingi. Tam napewno będziecie na bieżąco z rozdziałami.