Tłumaczenie

sobota, 28 listopada 2015

13.

Opadłam na kanapę. Byłam zmęczona i miałam ochotę odpocząć. Jednak nie było mi dane, ponieważ ktoś zadzwonił do drzwi. Na wpół przytomna podeszłam otworzyć. 
- Słucham?
- Ale ty marnie wyglądasz.
- Benjamin?
- Tak, a kto inny. Chodź wychodzimy.
- Gdzie?
- Zobaczysz. Musisz się rozerwać.
- Nie chcę. Daj mi się wyspać.
- Nie ma mowy. Szykuj się.
- Proszę cię...
- No już - chłopak złapał mnie za rękę i wciągnął na górę. Siłą, wepchnął mnie do łazienki. Złapał w ręce szczotkę, leżącą na toaletce i zaczął po woli rozczesywać moje włosy, które już po chwili lekkimi falami opadały na moje ramiona. 
- Przestań- pisnęłam.
- Nie- chłopak odkręcił kran i nabrał wody na ręce. Zbliżył je do mojej twarzy i chlusnął w nią lodowatą wodą.
- Auć.
- Przepraszam, ale to ty nie chcesz współpracować.
- Oh, daj mi spokój. Chcę spać.
- Ale nie będziesz. Chodź- chłopak pociągnął mnie za rękę. Zeszliśmy na dół. Benjamin zdjął z wieszaka moją kurtkę i pomógł mi ją założyć.
- Zakładaj buty.
- Nie chcę.
- Gorzej niż z dzieckiem. Siadaj- chłopak złapał moje buty i wcisnął mi je na nogi.
- Gotowe. Możemy iść- Benjamin zabrał moją torebkę, leżącą na fotelu i wypchnął mnie z domu. Zamknął za nami drzwi. Wsiedliśmy do mojego samochodu.
- Dlaczego mi to robisz? Jesteś potworem.
- Nie prawda. Walczę o to, żebyś nie popadła w depresję. 
- Jak miło, że się o mnie troszczysz.
- Wiem.
- Gdzie jedziemy?
- Zobaczysz.
- Chcę wiedzieć teraz.
- Bo?
- Bo wyskoczę.
- Nie zrobisz tego.
- Jesteś pewien? To patrz- odpiłam pas i otworzyłam okno w samochodzie.
- Dobra. Powiem ci. Zamknij to okno.
- Czekam.
- Jedziemy tam gdzie zawsze poprawia ci się humor: do naszego ulubionego schronu.
- Jesteś głupi.
- Naprawdę zamierzałaś wyskoczyć przez okno?
- Oczywiście, że nie.
- Tak, jasne.
- No tak.
- Jesteśmy na miejscu.
- Świetnie.
Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy na dach. Usiadłam na jego brzegu, a Benjamin zaraz obok mnie. 
- Co jest z tobą? Jesteś jakaś taka inna...
- Chodzi o Jaśka. Szkoda mi go. Ciągle go ranię, ale nie mogę inaczej.
- Nie rozumiem. Nie chcesz go ranić, ale to robisz?
- No tak. Chodzi o to, że on chyba coś do mnie czuje, a ja..
- A ty nie?
- Nie. Raczej nie..
- Raczej?
- Na pewno.
- Okey.
- Słyszysz?
- Co?
- No coś w piwnicy. Jakby ktoś tam był.
- Jesteś tego pewna?
- No tak-  zdenerwowana, wstałam.
Benjamin przedostał się przede mnie. Szliśmy po woli. Głosy z piwnicy były teraz wyraźniejsze, jakby ktoś przesuwał pudła. Byłam przerażona. Dotarliśmy do wylotu schodów. Na dole z pewnością ktoś był. Widziałam cień, poruszający się w tą i z powrotem. Benjamin bezszelestnie zszedł po schodach i rzucił się na postać stojącą tyłem. Zaczęli się szarpać. Benjamin przygniótł sylwetkę chłopaka w kasztanowych włosach, gdy ten się odwrócił, oniemiałam.
- Janek? Co ty tutaj robisz?
- Powiem, jak to ciężkie cielsko ze mnie zlezie. 
Nic nie rozumiejąc Benjamin zszedł z ciała Jaśka, uwalniając go.
- Znacie się?
- Tak, idioto. I my chyba też- Benjamin spojrzał na Janka.
- Aaa, to ty myślałeś, że ja i Ula jesteśmy razem.
- Ta- policzki Jasia zarumieniły się.
- To co tutaj robisz?- zapytałam z zaciekawieniem.
- Chyba to ja powinnem was o to zapytać.
- Zawsze tu przychodzimy. To nasze ulubione miejsce- wyjaśniłam krótko.
- Cóż... Ja zajmuję się tą piwnicą. Dbam o czystość,a po za tym często przeglądam te rzeczy...
- Dlaczego?
- To pamiątki.
- Pamiątki?
- Tak. Ten dom należał do moich rodziców, ta piwnica jest pełna wspomnień.
- Należał? Wyprowadzili się?
- Nie żyją.
- Nie wiedziałam. Przykro mi.
- Skąd miałabyś wiedzieć.
- A, więc po ich śmierci zajmujesz się tym domem?
- Nie do końca. Zajmuję się tą piwnicą. Nie mogę tego wszystkiego zabrać do siebie, bo mam za mało miejsca, ale nie chcę, żeby coś się zniszczyło.    
- Rozumiem. Benjamin chyba powinniśmy już iść.
- Nie musicie.
- To twój teren. Nie wiedzieliśmy, że to do kogoś należy. Myśleliśmy, że to jest opuszczone miejsce. 
- Nie mogliście wiedzieć. Jeśli chcecie możecie nadal tu przychodzić. Mi to nie przeszkadza.
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, ale dzięki. My już pójdziemy.
Odwróciłam się napięcie. Zeszliśmy z dachu.
- Jesteś dla niego dziwna.
- Po prostu... nie umiem przebywać w jego towarzystwie.              

8 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie piszesz i Oby tak dalej
    http://happinessismytarget.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie piszesz. :) Szkoda, ze nie ma jakich dopowiedzien, tylko sam dilaog. ALe czkeam na wiecej :)
    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie piszesz :) czekam na kolejne rozdzialy!

    blueberryteddybear.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy kolejny???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo, czyli jutro(sobota 05.12.2015). Miło, że czytacie <3

      Usuń
  5. Boże zajebisty rozdział.. :D Kocham go. Kiedy kolejny rozdział? Mam nadzieję ze wiesz kto jestem..

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam :)
    Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń