Tłumaczenie

wtorek, 24 listopada 2015

12.

*Anastazja*:
Nerwowo chodziłam po parku, szukając wzrokiem Uli. Czułam zdenerwowanie i strach. Nie wiedziałam co zrobię, gdy ją zobaczę. Rozejrzałam się dookoła. Nagle ją zobaczyłam. Siedziała na ławce spoglądając w ekran telefonu. Wzięłam głęboki wdech, czułam jak żołądek podchodzi mi do gardła i ruszyłam w jej stronę. Usiadłam obok.
- Hej-
- Hej-
- Ładny telefon.
- Dzięki.
- Zawsze biegasz o tej porze?
- Tylko w soboty.
Spojrzałam na dziewczynę- nie patrzyła na mnie. Nie wyglądała na wredną, raczej sympatyczną. 
- W tygodniu nie mam czasu- niespodziewanie dziewczyna podniosła na mnie wzrok. Jej brązowe oczy przyglądały mi się z zaciekawieniem- Jestem Ula, a ty?
- Anastazja, przyjaciele mówią mi Ana.
- Miło mi.
- Lubisz biegać jak widzę?
- Tak. To mnie uwalnia od problemów.
- Yhm.
- A ty?
- Ja?
- Co lubisz robić?
- Hmm, lubię tańczyć i się gimnastykować.
- Zazdroszczę ci. Ja nie umiem tańczyć.
- To nie jest takie trudne. Kiedyś cię nauczę.
- Kiedyś?
- Tak. Coś czuję, że to początek dobrej znajomości, a ty nie?
- Co powiesz na gorące kakao u mnie?
- Z chęcią.
- No to chodźmy.
***
Poznałam Ulę z innej perspektywy niż opowiadał mi o niej Janek. Przy mnie kumulowała od niej energia. Była wygadana i łatwo było z nią się porozumieć. Od Jaśka zawsze słyszałam, że jest zamknięta w sobie i niezbyt miła dla niego. Jednak ja przy niej czułam się świetnie. Przegadałyśmy kilka godzin Poczułam, że w końcu mogę mieć przyjaciółkę. Do tej pory obracałam się raczej w męskim towarzystwie. Zawsze chciałam zaprzyjaźnić się z jakąś dziewczyną. Tego mi brakowało. Gdy poznałam Ulę bliżej, postanowiłam za wszelką cenę nie dopuścić do realizacji planu Jaśka. Do tej pory było mi szkoda Uli, ale teraz poczułam, że nie chcę by stała się jej krzywda, bo na to nie zasługuję.
*Ula*
Na początku zdziwiło mnie, że obca dziewczyna podeszła do mnie i zaczęła rozmowę, jednak gdy na nią spojrzałam zobaczyłam w jej oczach uśmiech, radość, energię i determinację. O dziwo rozmawiając z nią czułam jej szczerość i prawdziwość. Zawsze lubiłam takich ludzi. Nasza rozmowa rozkręciła się w szybkim tempie. Czułam, że może zbyt szybko otworzyłam się na naszą znajomość. Wątpliwości zniknęły, jednak jak mgła w momencie, gdy okazało się, że mamy wiele wspólnego. Dobrze czułam się w jej towarzystwie. Nie czułam strachu, jak w przypadku z Jasiem, nie czułam zdenerwowania, jak przy kłótniach Roxany i Benjamina, nie czułam też bólu, jak przy leżącej na łóżku Victorii. Pierwszy raz od dawna czułam radość i szczęście.
- Nie wierzę w przypadki, więc to, że cię poznałam nazwę cudem.
- Jeżeli tak wygląda cud, to jestem pod wrażeniem.
- Hmm...
- Mam pytanie.
- Jakie?
- Co byś zrobiła, gdyby ktoś chciał byś zrobiła dla niego coś, czego ty nie chcesz, ale wiesz, że dla tej osoby jest to ważne?
- Sądzę, że powiedziałabym prawdę. Jeżeli ta osoba jest rozsądna i jej na tobie zależy, to na pewno zrozumie. A jesteś w takiej sytuacji?
- Nie- skłamałam- po prostu słyszałam o takim problemie w telewizji. Chciałam się dowiedzieć jakie jest twoje zdanie na ten temat- kolejne kłamstwo.
- Rozumiem.
- Mieszkasz tu sama?
- Tak.
- Jak sobie dajesz radę z wszystkimi rachunkami?
- Dorabiam jako opiekunka do dzieci, pomagam też w przedszkolu, a czasem wspierają mnie rodzice.
- Musisz bardzo się męczyć.
- Praca przy dzieciach sprawia mi raczej przyjemność.
- Yhm, masz rodzeństwo?
- Tak. Młodszą siostrę, a ty?
- Jestem jedynaczką. A przyjaciele?
- Obracam się w dość dziwnym towarzystwie.
- To znaczy?
- Przyjaźnię się z gejem oraz z dziewczyną, która ma problem z chłopakami, ciągle wpada na niewłaściwego. A jak u ciebie?
- U mnie są tylko chłopcy. Nie mam i nie miałam żadnej przyjaciółki. Ty jesteś pierwsza.
- Musisz być rozchwytywana w ich towarzystwie.
- Raczej wiedzą, że mam chłopaka.
- Yhm.
- A ty?
- Ja?
- Masz kogoś?
- Nie.
- Nie? To chyba powinnyśmy to zmienić.
- Sama nie wiem. Myślę, że dobrze jest tak jak teraz.
- Jak chcesz.
Nagle telefon Anastazji zawibrował. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz. Widać było, że to co tam przeczytała ją rozdrażniło, bo wstała i udała się do drzwi.
- Muszę już iść.
- Coś się stało?
- Nie, skąd. Po prostu się zasiedziałam. Zdzwonimy się.
- Okey. Ale na pewno wszystko w porządku? 
- Tak- dziewczyna wyszła zatrzaskując za sobą drzwi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki krótki na nudę. Wiem, że mi nie wyszedł, ale tak to jest jak braknie weny. Niestety, przepraszam, że spieprzyłam, ale mam nadzieję, że i tak wam się spodoba i jeszcze mnie nie opuścicie :D. 

3 komentarze:

  1. Bardzo fajny rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział myslałaś o napisaniu książki?
    http://amelia-amyblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże ale ty masz talent...Kocham go, i ciebie też.
    Wiesz kim jestem?

    OdpowiedzUsuń