Wysiadłam z samochodu. Znów stałam przed wejściem na dach. Nie wiem dlaczego, ale musiałam tu przyjść. Weszłam po schodach. Stanęłam przed wejściem do piwnicy, należącej do Janka. Zeszłam na dół. Światełko nadal odbijało się jasnym strumieniem od okna. Podeszłam do jednego z pudełek. Wyciągnęłam zdjęcie. Przedstawiało ono rodzinę. Kobieta o ciemnych włosach stała obok mężczyzny z brązowymi oczami. Na rękach mężczyzna trzymał dziecko. Mały chłopiec uśmiechał się, miał ciemne oczy. Czyżby to był on? Schowałam zdjęcie i wyciągnęłam następne. To przedstawiało chłopca leżącego na trawie. Miał około czternastu lat. Był uśmiechnięty. Odłożyłam zdjęcie wyciągnęłam kolejne. To także przedstawiało tego samego chłopca. Jednak ten był smutny. Siedział na krzesełku i patrzył w przestrzeń. Był jakiś inny, jakby nieobecny, wręcz zrozpaczony. Ruszyłam dalej, jeżdżąc palcem po zakurzonych półkach pełnych książek. Jedne były naukowe, inne historyczne, a jeszcze inne były paranormalne: o demonach, aniołach lub duchach. Zdziwił mnie widok takich książek w tej kolekcji. Wyciągnęłam jedną z nich: "Czy demony istnieją" głosił tytuł. Książki na tej półce były podobne. Ruszyłam dalej i natknęłam się na pamiętnik. Otworzyłam go. Był podpisany : "Własność Janka Pacanka. Nie dotykać." Zamknęłam książkę i lekko się uśmiechnęłam. Nie powinnam tego przeglądać, to jego prywatny pamiętnik. Odłożyłam znalezisko. Ruszyłam dalej i natknęłam się na album rodzinny. Otworzyłam go. Większość fotografii było starych, ale prawie każda przedstawiała szczęśliwą rodzinę. Poczułam ukłucie w sercu. Nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Odskoczyłam, upuszczając album. Niektóre fotografie wypadły.
- Spokojnie to ja- jego oczy spoglądały na mnie. Były duże i ciemne. Ale zaraz, przecież ja znam ten głos- Co tutaj robisz?
- Ja, Ja... Ja..- nie mogłam wydusić ani słowa. Czułam, że się rumienię- Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Przecież mówiłem, że możesz tu wpadać.
- Nie powinnam dotykać twoich rzeczy, nie chciałam.
- Okey. Nie musisz się tłumaczyć. Jesteś pierwszą osobą, której bym to wszystko pokazał.
- Dlaczego?- po chwili pożałowałam pytania.
- Wiesz dlaczego- chłopak spojzał na mnie jednoznacznie.
- Czyje te lalki?- zmieniłam temat, wskazując na pudełko pełne starych lalek.
- Mojej matki. Jeszcze z dzieciństwa.
- Przetrwały tak długo?
- Jak widzisz.
- No tak. Głupie pytanie.
- Czemu tu przyszłaś?
- Sama nie wiem. Chyba chciałam poznać historię życia mojego uroczego prześladowcy.
- Uważasz, że jestem uroczy?
- Tak, choć mnie przerażasz.
- Czym?
- Twoim zachowaniem. Tym, że mnie śledzisz i tym, że jesteś inny od wszystkich.
- To dobrze?
- Nie wiem. Możliwe.
- Wiesz, ja nie powinienem..
- To prawda. Nie powinieneś, ale ja powinnam cię przeprosić. Byłam niemiła, kiedy ty..
- Ula...
- Nie przerywaj mi! Kiedy ty byłeś taki miły i taki dobry. Nie zasługuję na to, żebyś mi wybaczył.
- Nie mów tak- chłopak położył mi rękę na ramieniu. Zimny dreszcz przeszył moje ciało- Nic dziwnego, że cię odstraszałem. Byłem nachalny.
- No trochę.
- Czyli nie jesteś zła?
- Nie. Nigdy nie byłam.
- To chyba dobrze.
- Tak, więc między nami zgoda?
- Tak. Tak przynajmniej mi się wydaje- chłopak stał milimetry ode mnie. Nasz ciała się stykały. I nagle to się stało. Chłopak wpił się w moje usta, muskając je delikatnie, ale jednocześnie łapczywie, jakby zawsze tego pragnął. Nie odtrąciłam go. Wplotłam ręce w jego włosy. Janek wziął mnie na ręce, nie przestając całować. Automatycznie oplotłam nogi wokół jego ciała. Przez chwilę błąkaliśmy się po piwnicy w takim uścisku, aż Jasiek posadził mnie na czymś miękkim. Przez chwilę zastanawiałam się co to było, ale po chwili zorientowałam się, że to sterta materacy. Janek leżał na mnie i nadal całował. Jego język toczył zażartą walkę z moim. Przewróciłam chłopaka na plecy i to ja byłam teraz nad nim. Nadal się całowaliśmy, nie mogąc się od siebie oderwać. Dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo pragnęłam tego pocałunku, jak bardzo pragnęłam Jasia, jak bardzo mi się to podobało. Nie czułam niechęci, raczej pożądanie. W końcu zabrakło nam tchu. Oderwaliśmy się od siebie, głośno dysząc.
- Przepraszam, nie powinienem.
- Nie odepchnęłam cię- uśmiechnęłam się tajemniczo.
- To prawda. Dlaczego?
- Bo mi się to podobało- przyciągnęłam do siebie chłopaka i znów pocałowałam. Mogłabym tak trwać wieczność...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatnio ktoś narzekał w komentarzach, że za dużo dialogów, a za mało tekstu, no to proszę teraz macie tekstu. Chciałabym też serdecznie podziękować osobą, które skomentowały tamten rozdział od razu jest lepiej i chcę się pisać jak widać, że tyle osób czyta. Oczywiście nadal zachęcam do komentowania i bardzo wam dziękuję, że jesteście. Kochani pamiętajcie, motywujecie mnie komentarzami, więc możecie nawet postawić kropkę pod rozdziałem, byle bym wiedziała, że jesteście <3
Super ��
OdpowiedzUsuń~zosia
Kinga jaki ty masz talent <3 Kiedy książkę masz zamiar pisać? Bo to ci chyba najlepiej wychodzi. Świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Czekam!!!
OdpowiedzUsuńTo... To jest piękne <3
OdpowiedzUsuńTo było... świetne, czekam na kolejny rozdział, powodzenia w pisaniu!
OdpowiedzUsuń