Tłumaczenie

niedziela, 22 listopada 2015

11.

*Jaś*:
Złapałem Ulę za nadgarstek.
- Długo chcesz udawać?
- Niczego nie udaję.
- Chcesz powiedzieć, że ani trochę cię nie obchodzę?
- Słuchaj. Naprawdę mi miło, że mi pomagasz, ale  ja tego nie potrzebuję.
- Ula, ja wiem, ale bardzo cię polubiłem. Choć zawsze mnie wyrzucasz, odpychasz i olewasz, i tak coś w tobie każe mi walczyć dalej. 
- Muszę ci powiedzieć, że mnie zaskakujesz i intrygujesz, ale nie- nadal wolałabym, żebyś dał mi spokój.
- Szkoda, że nadal masz mnie gdzieś- wstałem i wyszedłem. Musze wymyślić coś innego, żeby ją zdobyć. W końcu zakład nie będzie trwał wieczność.
***
Postanowiłem spotkać się z Victorią. Odnalazłem ją na portalu społecznościowym i od razu napisałem do niej, prosząc o spotkanie. Dziewczyna była zachwycona i zgodziła się. 
Spotkaliśmy się w parku. Dziewczyna wyglądała już lepiej. Na twarzy miała rumieńce, a jej ciało nie wyglądało już na wychudzone. Usiedliśmy na ławce.
- Więc jaką miałeś sprawę?
- Chodzi o Ulę.
- A, więc jednak. Co chcesz wiedzieć?
- Co ona lubi, co jej się podoba, jaka jest naprawdę i inne ważne rzeczy?
- Jest bardzo żywiołowa, lubi wyzwania i szalone akcje. Jest trochę romantyczką, więc kwiaty, świece i przyroda: mile widziane. Lubi muzykę. Często śpiewa i tańczy.
- Jest uparta i jednocześnie wycofana.
- Tak, to po części prawda, ale mimo to jest inna.
- Wierzę.
- Powiedz mi lepiej czego od niej chcesz. Ula mi wszystko opowiedziała.
- Czyli jestem spalony?
- Nie, czemu.
- Chciałbym ją poznać.
- Ale nie rozumiem, zobaczyłeś ją w kawiarni tak po prostu i stwierdziłeś, że chcesz ją poznać?
- No coś w tym stylu.
- Ale to jest szaleństwo.
- Nawet nie wiesz jakie.
- Domyślam się.
- Jak to jest, że z tobą tak szybko się dogadałem,a z Ulką jest mi trudno się porozumieć przez tyle czasu?
- Bo ja jestem fajniejsza.
- Jaka skromna.
- Nie no żartuję, po prostu Ula ma swoje obawy i zasady, zamyka się, ale jeśli się do ciebie przekona, poznasz jej prawdziwe ja.
- Czasem mam wrażenie, że ona naprawdę bardzo mnie nie lubi.
- Chyba nie jest tak źle.
- Oj, nie mówiła być tak jak byś wiedziała co się działo podczas twojej nieobecności.
- Domyślam się, że dała ci popalić.
- Jeśli jesteś z charakteru taka jak ona, to współczuję ci w szukaniu miłości.
- No dzięki.
- Nie ma za co.
- Miło się z tobą rozmawia. Ja nie wiem co Ulce się pieprzy w tej jej czuprynie.
- Hmm, ja też się zastanawiam.
- Może twoja pewność siebie ją peszy.
- Myślisz?
- Możliwe, że to coś innego sama nie wiem, co jest nie tak. Na pewno nic jej nie zrobiłeś?
- Nie no coś ty. Nie jestem potworem.
- No ja myślę. I chyba mam pomysł.
- Jaki?
- Trzeba wam pomóc. Podoba mi się twoja walka.
- Jak chcesz to zrobić?
- Na pewno masz osobę, która mogłaby ci pomóc. 
- No tak czemu o tym nie pomyślałem. Ty na pewno masz 16 lat?
- Tak, a co?- przewyższam się umysłem?
- Chciałbyś dziecinko.
- Jeszcze raz tak się do mnie wyrazisz, a będzie z tobą cienko.
- Dobrze, dobrze- nie bij! 
- Zastanowię się nad tym. A teraz idź i walcz o swoje.
- Tak. Dzięki za pomoc młoda. Jesteś wielka.
- Wiem.
***
Podekscytowany zapukałem do drzwi Anastazji. 
- Jasiek? Co ty tutaj robisz?
- To już nie można odwiedzić przyjaciółki tak sobie?
- Ty nie możesz. Wejdź i mów czego chcesz.
- Łamiesz mi serce.
- Czekam.
- No dobra, masz mnie. Potrzebuję twojej pomocy.
- Co tym razem?
- Wiesz jak bardzo cię lubię..
- Skończ z tym słodzeniem i przejdź do rzeczy.
- Okey- ze świstem wypuściłem powietrze- musisz mi pomóc zbliżyć się do Uli- wyrecytowałem.
- Że co?
- Wiem, wiem, nie chcesz się mieszać i tak dalej, ale jeśli jesteś moją przyjaciółką powinnaś mnie wspierać i pomagać w trudnych sytuacjach, a ta jest kurewsko trudna.
- Wykluczone. Co innego gdyby to było w czystych intencjach, a nie w takich jak masz. Przykro mi.
- Ale Ana...
- Zapomnij. Powiedziałam i zdania nie zmienię.
- Nawet mnie nie wysłuchałaś. Nie wiesz jaką mam propozycję.
- Mało mnie to obchodzi, ale jak ma ci ulżyć to mów.
- Musiałabyś tylko się z nią zaprzyjaźnić. Wiesz- podejść w parku- niby przypadek i w ogóle, później się polubicie..
- Tak! Świetnie! A na koniec powiem jej, niby przypadkiem, jaki to ty jesteś cudowny. Zgadłam?
- Dokładnie, ale ty sprytna. To jak?
- Daj pomyśleć... NIE!
- No weź się zlituj. Co ci szkodzi?
- Wszystko. Po pierwsze nikt nie powiedział, że na pewno się polubimy, po drugie Rezi się wścieknie jak się dowie, że bawię się w to gówno, a po trzecie nie chcę jej, tak jak ty, niszczyć życia.
- Jezu! Ten twój fagas nie ma nic do gadania, kto tu mówi o niszczeniu życia, ja tylko chcę wygrać zakład.
- I myślisz, że ona to zleje? Pomyśli- o, fajnie, olał mnie, nie no spoko. Na pewno będzie kurwa skakać z radości!
- Nie unoś się kobieto.
Rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Anastazja poszła je otworzyć, a po chwili wróciła do pokoju wraz z Remigiuszem.
- Nie mówiłaś, że on tu będzie.
- Bo sama o tym nie wiedziałam.
- Anastazja, zgódź się- olałem chłopaka i wróciłem do tematu.
- Na co?
- Nie twoja sprawa- burknąłem.
- Nie mów tak do niego- Ana podniosła głos- Właśnie, że mu powiem. Jasiek chce, żebym pomogła mi w zdobyciu Uli.
- Pojebało cię? Nie mieszaj jej w takie jebane gierki. Człowieku co ty serca nie masz?
- Pierdol się. Nie będziesz mi kurwa mówił, czy mam serce, czy może go nie mam- rzuciłem się w stronę Reziego. 
Wycelowałem pięścią w jego twarz, ale ten się uchylił unikając ciosu. 
- Przestańcie!- usłyszałem krzyk Anastazji. 
Rezi podłożył mi nogę powodując mój upadek. Szybko wstałem i w ostatniej chwili uchyliłem się od jego ręki.
- Przestańcie w końcu!- Anastazja stanęła pomiędzy nami. W ostatniej chwili zatrzymałem rękę.
- Zejdź mi z drogi, bo będę musiał ci pomóc.
- Nie bijcie się w moim domu! Jeśli macie taką potrzebę to wyjdźcie na zewnątrz.
- Okey- ku mojemu zdumieniu odpowiedziałem jednocześnie z Remigiuszem.
Skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Anastazja kolejny raz zagrodziła nam drogę.
- Stójcie!
- Czego chcesz? Przecież wychodzimy.
- Nie chcę żebyście się bili- krzyknęła.
- Dlaczego? Z chęcią obiję mordę twojemu fagasowi.
- Nie pozwalaj sobie.
- Dość! Przestańcie. Mam dosyć waszych kłótni. Nie możecie się pogodzić?
- Nie- odpowiedzieliśmy równocześnie. 
- Gorzej jak z dziećmi. Zgodzę się jeśli obiecasz, że dogadasz się z Remkiem i nie będziesz go atakował, gdy będzie to możliwe- dziewczyna zwróciła się do mnie- To jak?
- Niech będzie. Może to nie jest tego warte, ale ważne, więc...
- A ty- zwróciła się do Remigiusza- zrób to, żeby udowodnić czy mnie kochasz.
- To nie fair.
- Rezi...
- Postaram się.
- Dziękuję, a teraz oboje siadać.
Posłusznie wróciliśmy na kanapę.
- To jak znajdę Ulę i co mam zrobić?- zaczęła Ana.
- Zawsze w soboty można znaleźć ją w parku od 10 do 12. Gdy będzie siedziała na ławce to do niej zagaisz. Sama wymyślisz temat.
- Może dowiem się co lubi?
- Wiem tyle, że lubi muzykę.
- Naprawdę dużo się o niej dowiedziałeś przez tyle czasu- dziewczyna teatralnie zatrzepotała rzęsami.
- Wiem- uciąłem- A teraz nie przeszkadzam wam gołąbeczki. Zdzwonimy się Ana.
*Anastazja*: 
Usiadłam na kanapie obok mojego chłopaka.
- Nie podoba mi się, że się na to zgodziłaś.
- Mi też nie. Boję się co z tego wyniknie.
- Po co się zgodziłaś?
- Żebyście w końcu się ogarneli. Oboje!
- Mogłaś wymyślić coś innego.
- Ale Jaśka nie da rady.]
- A na mnie?
- Na ciebie byłoby łatwiej.
- Uważasz, że jestem łatwy?
- Ja tego nie powiedziałam!
- Ale pomyślałaś!- chłopak zbliżył się do mnie i usiadł na mnie okrakiem. Zaczął mnie łaskotać, na co wybuchłam śmiechem.
- Przestań! Nie lubię jak to robisz!
- Musisz mieć karę.
- A mogę mieć przyjemniejszą karę?
- A jaką na przykład?
- Na przykład buziaka.
- Takie kary mogę ci rozdawać codziennie.
Chłopak zbliżył swoje usta do moich muskając je lekko. Później pogłębił pocałunek. Nasze języki toczyły ze sobą zażartą walkę. Ręce Reziego zataczały się po mojej tali. Zarzuciłam mu ręce na szyje. W takim uścisku trwaliśmy do chwili, aż zabrakło nam tchu.
- Chciałabym dostawać takie kary codziennie.
- W sumie możemy o to walczyć.
- Myślisz?
- Byłoby zajebiście.
- I co ty byś zrobiła bez moich ust?
- Chyba bym umarła z tęsknoty.
- To było do przewidzenia.
- Że uschnę?
- Że to powiesz.
- Nie wiedziałam, że mnie tak dobrze znasz.
- Ty jeszcze dużo o mnie nie wiesz.
- Mam się bać?
- To zależy jak na to spojrzeć.
- Pod kątem prostym?
- No to się bój!- chłopak znów mnie pocałował.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taka romantyczna scena na koniec, żebyście łatwo mogli strawić moją wiadomość. Zdecydowałam, że mnie dość przekonaliście i nie usunę tego bloga, bo kocham to pisać. Mam nadzieję, że wiadomość wam się spodobała. Miłego czytania- dawno nie dodałam, więc macie długi i dużo akcji xD.
Zapraszam do komentowania :D 
 
 
     

2 komentarze:

  1. Jaki świetny rozdział.. cieszę się ze piszesz dalej... Jak ty to robisz ze tak świetnie piszesz i wgl. wszystko??

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że blog został ;)

    OdpowiedzUsuń