*Ula*:
Otworzyłam oczy. Ujrzałam rozmazaną sylwetkę. Gdy odzyskałam kontrolę nad wzrokiem, przeraziłam się tym co zobaczyłam i osunęłam się z łóżka, wywołując hałas.
Auć- pisnęłam. Piekły mnie oczy i rozsadzało mi głowę. Nagle z łóżka wyłoniła się głowa Jaśka. Przerażona jego obecnością odsunęłam się po posadzce. Chłopak uśmiechnął się i wyciągnął do mnie rękę. Spoglądałam na nią, ale nie zdecydowałam się na tą pomoc.
- Co tu robisz?
- Chyba spałem- chłopak podrapał się po głowie.
- Jak tu weszłeś?
- Za pomocą twoich kluczy jak się nie mylę.
- Skąd je miałeś?
- Z twojej torebki.
- Ale skąd..
- Znalazłem cię na imprezie, kompletnie pijaną. Byłaś nieprzytomna. Zabrałem cię stamtąd taksówką, przywiozłem cię tutaj. Bałem się zostawić cię samej, no i jestem. Masz jeszcze jakieś pytania?
- Nie. Dzięki, ale nie musiałeś tu zostawać i spać w moim łóżku ze mną! Powinieneś już iść.
- Byłem zmęczony. I nie mam zamiaru zostawiać cię tu samej w takim stanie. Nie ma opcji.
- Jestem dorosła. Poradzę sobie.
- Gdybyś była dorosła nie upiłabyś się do nieprzytomności.
- Nie twoja sprawa co robię.
- Nigdzie nie pójdę.
Chwiejąc się, wstałam z podłogi.
- Jeśli tak bardzo ci zależy to obie tu siedź, ja idę się odświeżyć i przebrać.
- Dobra.
*****
Nie mogąc ustać na nogach i opierając się o ściany weszłam do pokoju. Janek spojrzał w moją stronę. Podbiegł do mnie i pomógł usiąść na łóżku.
- Dobrze się czujesz?
- Tak. Nic mi nie jest.
- Wyglądasz źle. Pójdę po leki.
- Nie potrzebuję leków.
- Potrzebujesz.
- Nie zachowuj się jak niańka. Dam sobie radę sama.
- Nie byłbym tego taki pewien.
- Daj mi w końcu spokój- dźgnęłam chłopaka w klatkę piersiową palcem i rzuciłam mu piorunujące spojrzenie.
- Nie denerwuj się. Pójdę tylko do apteki, przyniosę ci coś na ból głowy i sobie pójdę.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
- Niech ci będzie.
****
Jaś wrócił po 15 minutach. Przyniósł mi wodę i leki.
- Weź to.
- Dzięki- posłałam mu uśmiech wdzięczności.
- Na pewno dasz sobie radę?
- Tak.
- Okey. Odprowadzisz mnie do drzwi?
- Jeśli muszę.
Wstając, zachwiałam się. Szłam kiwając się z boku na bok. Nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam. Poczułam na ciele czyjeś ręce. Spojrzałam na wybawcę.
- I ty niby jesteś w dobrym stanie? - chłopak uśmiechnął się, ukazując rząd białych zębów.
- Może nie do końca- przyznałam.
- Nie zostaniesz tu sama.
- Zostanę.
- Nie ma mowy- chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł z powrotem na łóżko.
- I co teraz?
- Jak to co? Zajmę się tobą.
- Ale ja nie chcę.
- Wiem o tym, ale ja jestem uparty.
- To mój dom.
- Ale nie jesteś w stanie by mnie z niego wyrzucić.
- Masz rację.
Chłopak zbliżył się do mnie i usiadł na skraju łóżka. Jego głębokie spojrzenie przewiercało mnie na wylot. Czułam się z tym niekomfortowo, więc odwróciłam wzrok.
- Już mi lepiej. Możesz wracać do siebie.
- Nie mogę. Nadal jesteś słaba.
- Czuję się dobrze.
- Ale tak nie wyglądasz.
- Nie wiem czego ode mnie chcesz, w jakim celu za mną łazisz i po co próbujesz się ze mną zaprzyjaźnić, ale ja tego nie chcę. Opuść mój dom! Natychmiast!
- Ale...
- Zrób to o co cię proszę. Mam ciebie dość!
- Dobrze, pójdę jeśli tak ci zależy.
- Dziękuję.
Pomogłam Jankowi odnaleźć drzwi.Chłopak był wyraźnie zdenerwowany. Gdy w końcu opuścił mój dom, oparłam się o ścianę i odetchnęłam z ulgą. Zaczęła zastanawiać mnie jego tajemniczość i upartość. Wolałam jednak by dał mi spokój. Czuję się przy nim bardzo dziwnie, jakby był nieuczciwy, coś ukrywał, ale nie wiem co to może być.
Ciekawe, pewnie będę zaglądać częściej ;)
OdpowiedzUsuńCo powiesz na wspólną obserwację? :)
veronicalucy.blogspot.com
Z chęcią. Na pewno zajrzę i do ciebie. :)
UsuńBiedna skacowana Ula. Okrutna, zła i podła, jak zrobić mu to mogła? Zartuje, nalezy mu sie, nie ladnie sie tak o dziewczyne zakladac. Tylko tak dalej :D
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział i w ogóle blog :D Oby tak dalej :D
OdpowiedzUsuńKiedy nas
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział?*
OdpowiedzUsuńCiekawy blog, fajna historia, myślę, że nie raz do ciebie wpadnę ;)
OdpowiedzUsuńimdreamer02.blogspot.com