*Jaś* :
Słysząc jeszcze stłumiony śmiech przyjaciela, ruszyłem przed siebie. Patrząc na dziewczynę siedzącą w kawiarni, nie powinno to być trudne zadanie.
Tłumiąc śmiech, podszedłem do stolika nieznajomej.
- Mogę się przysiąść?
- A czy to konieczne?
Nie zważając na odpowiedź dziewczyny, usiadłem. Dopiero teraz mogłem dokładnie przyjrzeć się jej twarzy. Delikatne rysy, długie, ciemne włosy, brązowe oczy. Nic szczególnego, laska jak każda.
- Co tak ładna panienka robi sama w tej części miasta?
Dziewczyna ze strachem spoglądała w moją stronę i zakryła włosami twarz.
- Czemu nic nie mówisz? Mowę ci odebrało? - zniecierpliwiony, podniosłem głos.
- Przepraszam, że nie mam ci nic do powiedzenia - odpowiedziała z sarkazmem. Zdziwiony tą przemianą, postanowiłem to ukrucić.
- A jednak umiesz mówić. Cieszy mnie to, że się w końcu tego nauczyłaś.
- Czego ty ode mnie chcesz?!
- Ja? Niczego. Tylko porozmawiać.
- Chyba nie mamy o czym.
- Ale czemu jesteś taka oschła?
- Bo naprzeciw mnie siedzi idiota, który myśli, że mu wszystko można.
- O0, wyciągamy pazurki widzę. Spokojnie nie martw się, nie zrobię ci krzywdy.
- Jednak wolałabym z tobą nie rozmawiać.
- Nawet mi się nie przedstawiłaś.
- I nie mam zamiaru!
- Nie bądź dla mnie taka- złapałem dziewczynę za nadgarstki i lekko zacisnąłem na nich ręce. Dziewczyna cicho syknęła, a po chwili wyrwała swoje ręce z moich i w nerwach wstała. Usłyszałem cichy szloch. Dziewczyna wybiegła z kawiarni. Lekko zszokowany spojrzałem w stronę drzwi.
- No stary, coś ty jej zrobił? - usłyszałem głos przyjaciela za plecami.
- No właśnie nic.
- A, więc ci nie wyszło. I co? Jesteś taki najlepszy?
- Spokojnie, mordo. Mam czas. Chyba nie myślisz, że się poddam.
- Chciałem cię tylko uświadomić, że nic o niej nie wiesz. A i jeszcze jedno- nie znasz jej adresu, nie masz numeru, więc jak ją znajdziesz?
Rozejrzałem się po sali. Moją uwagę przykuła torebka leżąca na krzesełku obok.
- Spójrz- wskazałem ją Rafałowi, a sam podniosłem ją ze stołka.
- Musiała to tu zostawić.
Otworzyłem torebkę i zacząłem przeglądać jej zawartość. W końcu na jej dnie odnalazłem dokumenty, należące do nieznajomej.
- Ula Strzelczyk. A, więc tak się nazywa.
- Jest tam jakiś adres?
- Poczekaj... Tak! Mam!
- No to jedziemy.
- Ale ty ze mną nie wchodzisz!
- Dobra, dobra...
******
Stanęliśmy przed dość pokaźnym domem. Zabrałem torebkę i wysiadłem z auta. Zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyła je Ula. Najwidoczniej nie spodobało jej się, że mnie ujrzała, ponieważ od razu zamknęła drzwi, które na szczęście zdążyłem zatrzymać.
- Zaczekaj!
- Czego ode mnie chcesz? Skąd wiesz gdzie mieszkam? Śledziłeś mnie?
- Tak się składa, że zapomniałaś tego- wskazałem na torebkę.
- Grzebałeś w moich rzeczach?
- A niby jak miałem zwrócić ci twoją własność.
- Dziękuję. Możesz iść.
- To wszystko? Nie zaprosisz mnie do środka?
- Nie.
- Tak okazujesz wdzięczność? Człowiek się stara, a tu dostaję taką nagrodę.
- Skończyłeś? Bardzo ci dziękuję za torebkę . Nie musiałeś. Do domu cię nie wpuszczę. Nie znam cię i nie wiem czego ty ode mnie chcesz.
- Jaś jestem.
- Miło mi, ale powinieneś iść.
Dziewczyna tym razem zatrzasnęła mi drzwi pod nosem.
Postanowiłem, że tak łatwo się nie poddam i zadowolony wróciłem do samochodu. Posłałem porozumiewawcze spojrzenie przyjacielowi, a ten odpalił samochód i z piskiem opon odjechaliśmy.
Fajny zakład. Ciekawe jak się to dalej potoczy. Kiedy kolejny rozdzial? :)
OdpowiedzUsuńSuper ;) idę czytać dalej :)
OdpowiedzUsuń