*Ula*:
Przed drzwiami stała Roxana, ale nie była sama.
- Hej- przyjaciółka rzuciła mi się na szyję.
- Cześć. Dusisz mnie.
- Oj, przepraszam- dziewczyna zwolniła uścisk.
Spojrzałam pytająco na chłopaka obok Roxi.
- A tak, to jest Patryk. Mój chłopak.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nadal stoimy w progu. Jak najszybciej zaprosiłam gości do środka.
- Kto przyszedł?- z za ściany wyłonił się Benjamin- o, nie- chłopak upuścił trzymany w rękach but.
- Też się cieszę, że cię widzę- Roxana przewróciła oczami.
- Hm, tak- bąknął mój przyjaciel.
Roxana pociągnęła za rękę Patryka i zaraz znaleźli się na kanapie. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam za nimi. Obok mnie stąpał Dżem, ze sztywnym wyrazem twarzy.
- Jesteście razem?- zagaił Patryk.
- Nie- sprostowałam.
- A, więc..- nim chłopak dokończył, Roxana szepnęła mu coś do ucha. Chłopak głośno przełknął ślinę.
- Jesteś gejem?
- Tak- Benjamin wyznał bez emocji.
- Szkoda. Myślałem, że kiedy zostaniemy przyjaciółmi to będziemy razem oglądać się za laskami- chłopak puścił oczko do Roxi.
- A kto powiedział, że nimi będziemy?- zarzucił Benjamin.
- A czemu nie?
- Tak się składa, że jej przyjaciele- w tym czasie wskazał na Roxanę- są moimi wrogami- podsumował.
- Jak chcesz.
Czując się lekko niekomfortowo postanowiłam pójść do kuchni.
- Pójdę zrobić coś do picia. Chcecie sok czy herbaty?
- Sok- wszyscy odpowiedzieli równocześnie.
Jasne- pomyślałam, dzięki wam będę miała mniej roboty. Wyjęłam szklanki, gdy usłyszałam śmiech Benjamina. Była to dla mnie dość dziwna sytuacja. W końcu w towarzystwie Roxi- jeszcze nigdy się nie uśmiechnął. Wyjrzałam przez próg. Na kanapie siedział Benjamin i Patryk. Najwyraźniej się polubili. Rozmawiali i śmiali się w najlepsze. Uśmiechnęłam się mimowolnie i wróciłam do szykowania soku. Nagle do kuchni weszła Roxi.
- Gdzie chłopcy?
- Siedzieli na kanapie.
- To dziwne, ale nie ma ich tam. Może poszli po jakieś zakupy?
- Nie no co ty. Ja sam robię sobie zakupy.
- Hmm, to gdzie oni się podziali?
- Sama nie wiem.
Weszłyśmy do salonu. Rzeczywiście kanapa była pusta. Po chwili usłyszałyśmy szum z góry. Weszłyśmy tam po schodach. Choć wiedziałyśmy, że pewnie są tam chłopaki, szłyśmy powoli, rozglądając się dookoła. Po otworzeniu drzwi ujrzałyśmy Benjamina i Patryka, siedzących na łóżku.
- Przebrałeś się?- spytałam Benjamina.
- A ty masz jego koszulę?- pisnęła Roxana w stronę Patryka.
- Patrykowi spodobała się moja koszula, to mu ją pożyczyłem.
- Tak po prostu mu pożyczyłeś, a ty tak po prostu ją przyjąłeś?- Roxana zrobiła nadętą minę.
- Tak, a co w tym dziwnego?
- Nic- dziewczyna zacisnęła zęby.
Czując nadchodząca burzę, odezwałam się.
- Będziemy tak tu siedzieć, czy zejdziemy na dół na sok?
- Możemy iść- chłopcy odpowiedzieli równocześnie.
Gdy usiedliśmy na kanapie, Dżem i Patryk powiedzieli nam o swoim dość niezwykłym pomyśle.
- Pójdźmy na imprezę.
- Na imprezę?
- Tak. Razem w czwórkę.
- W czwórkę?
- Tak. Co wam na słuch padło?
- Dla mnie okey, przyda mi się rozrywka.
- Jeśli to dla was ważne- z trudem wydusiła Roxana.
- To świetnie. Czas się naszykować- chłopacy klasnęli w dłonie.
- Teraz? Już?
- Tak, a czemu nie?
*****
Choć nie miałam ochoty na imprezowanie , nie chciałam zawieść swoich przyjaciół. Wybrałam z szafy czarną sukienkę z koronkowym tyłem i rozkloszowanym dołem. Patryk i Roxana mieli, już gotowi, przyjść po nas za 30 minut. Miałam, więc jeszcze chwilę na makijaż i włosy. Weszłam do łazienki. Zdecydowałam się na użycie lokówki. Po chwili moje włosy nabrały wyglądu, więc zabrałam się za make-up. Chcąc wyglądać normalnie, wybrałam truskawkowy błyszczyk, który nałożyłam na usta, by te oddały idealny połysk. Do oczu użyłam kredki, by podkreślić ich ciemny kolor. W ostatniej chwili zdążyłam, ponieważ w domu rozległ się dźwięk dzwonka. Zeszłam na dół. Benjamin miał na sobie czarną koszulkę, kamizelkę; jeansowe spodnie i masywne buty. Przypominał mi rock-mana, co mnie rozbawiło, jednak było mu w tym na prawdę do twarzy. Patryk miał na sobie czerwoną koszulę w kratkę, na nogach miał czarne spodnie z szelkami i buty podobne do Benjamina. Roxana włożyła białą sukienkę z kloszem i czarny sweterek, włosy wyprostowane, dodawały jej wdzięku i urody. W milczeniu wyszliśmy z domu i zamówiliśmy taksówkę.
****
Weszliśmy do klubu. Impreza już się rozkręcała, więc było głośno. Od razu wtopiliśmy się w tłum i zaczęliśmy tańczyć. Zauważyłam, że wszyscy zapomnieli o kłótniach, bo nawet Roxana i Benjamin przestali sobie dogryzać. Choć wiedziałam, że to sytuacja chwilowa, byłam zadowolona. Zabawa rozkręciła się w brutalnym tempie. Już po godzinie w ruch został wprawiony alkohol.
****
Tańczyłam jeszcze chwilę, gdy ktoś szturchnął mnie i pociągnął na bok. Gdy się odwróciłam, zobaczyłam wściekłą Roxanę.
- Co się stało?
- Widziałaś Patryka?
- Nie.
- Benjamina też nie ma. Czy to niedziwne?
- Nie wiem.
- Chodźmy ich poszukać.
- Musimy?
- Tak- przyjaciółka pociągnęła mnie za rękę. Weszłyśmy do ciasnego korytarza. Wydawał się pusty, ale Roxana koniecznie chciała go sprawdzić. Nagle mnie zamurowało. Na końcu korytarza stali Benjamin i Patryk. Jednak najstraszniejsze było to co oni robili. Usłyszałam szloch Roxi.
- Nie wierzę w to- dziewczyna podbiegła do Patryka i wymierzyła mu policzek.
- Jak mogłeś mi nie powiedzieć, że jesteś gejem!
- Bo nie jestem.
- Nie kłam! Wszystko widziałam!
- Jestem bi.
- Co??
- No jestem...
- Świnią i gnojkiem- dziewczyna jeszcze raz wymierzyła policzek- z nami koniec. Jak mogłeś zmarnować ten związek.
- A ty- wskazała na Benjamina- specjalnie to zrobiłeś! Specjalnie go uwiodłeś!- Roxana rzuciła się z pięściami na mojego przyjaciela. Odsunęłam ją od niego, a ta wybiegła.
- Ula, ja..
- Skończ! To było chamskie!
Pobiegłam za przyjaciółką, ale nigdzie już jej nie było. Zrezygnowana postanowiłam wrócić do domu, ale zorientowałam się, że zgubiłam torebkę. Wróciłam do baru w jej poszukiwaniu. Zaczęła mnie boleć głowa. Ktoś usiadł obok mnie i zamówił dwa drinki, jednego z nich podał mi.
- Dzięki- bąknęłam i wypiłam go jednym łyczkiem. Po chwili postanowiłam kupić sobie jeszcze jednego.
*Jaś*:
Ujrzałem Ulę. Leżała przy barze, nieprzytomna. Podbiegłem do niej. Dopiero teraz zobaczyłem, że jest pijana. Wziąłem ją na ręce i postanowiłem odstawić do domu. Zamówiłem taksówkę i usadziłem w niej Ulę. Po kilku minutach dotarliśmy pod jej dom. Zabrałem Ulę i otworzyłem jej dom za pomocą kluczy z jej torebki. Zaniosłem dziewczynę do jej sypialni i położyłem na łóżku. Już chciałem wyjść, gdy pomyślałem, że nie mogę jej tu samej zostawić. Podszedłem do łóżka. Odgarnąłem kosmyk jej włosów na bok. Odsunąłem jej wątłe ciało kawałek dalej i położyłem się obok niej.
Jeju jaki świetny rozdział :* świetny dział i wszystko robisz świetnie :*
OdpowiedzUsuńJeju cudowny rozdział :*
OdpowiedzUsuńpięknie piszesz :)
Do tej pory nie moge przestac sie smiac po przeczytaniu koncowki i nie spodziewałam sie takiego obrotu sprawy. Jestem w szoku i to bardzo pozytywnym. Zaskakujesz i tak trzymaj :)
OdpowiedzUsuń