Tłumaczenie

czwartek, 29 października 2015

6.

*Jaś*:
Usiadłem na  ławce. Przyglądałem się przechodzącym ludziom. Pomyślałem o Uli. Myśli krążyły mi po głowie. Jak ją podejść? Uśmiech sam wkradł mi się na usta. Nagle usłyszałem ten głos. Spojrzałem w tamtą stronę. Ujrzałem ją, ale nie była sama. Obok niej szedł wysoki blondyn. Uśmiechali się do siebie. Jaki ja byłem głupi. Ona ma chłopaka! To dla tego mnie tak olewa. Postanowiłem jednak, że nie przegram zakładu. Podbiegłem do pary.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? - rzuciłem.
- O czym? - zdziwiona spojrzała na mnie.
- O nim - wskazałem na blondyna.
- Nie rozumiem dlaczego bym miała. Czemu ciągle na ciebie wpadam?
- Może to przeznaczenie. 
- Na pewno nie.
- To opowiesz mi coś o tym? - znów wskazałem na chłopaka.
- Kto to jest? - głos zabrał nieznajomy mi chłopak.
- Chyba to nie twój interes.
- Daj mi w końcu spokój - wybuchła Ula.
- Mam go stąd zabrać?
- Nie trzeba.
- Nie mogłaś mi powiedzieć, że masz chłopaka?- zarzuciłem.
- Chłopaka? - Ula wybuchła śmiechem, a zaraz dołączył do niej blondyn.
- Z czego się śmiejecie?
- Benjamin to nie mój chłopak.
- Nie kłam- wzniosłem ręce w górę.
- Ale, gdy...
- Zamknij się! Nie wierzę w to jak mnie potraktowałaś.
- Daj jej spokój, stary- wtrącił się Benjamin.
- Po pierwsze Jan Dąbrowski jestem, a po drugie nie odzywaj się niepytany. To przez ciebie wyszedłem na idiotę.
- Może po prostu nim jesteś?
- Dość!  Ty chyba się zapominasz. ja ci nic nie obiecywałam, nawet cię nie znam i nie chcę poznać! Rozumiesz, czy mam ci to literować?
- Nie chcesz, bo jest on. I nie, nie rozumiem twojego rozumowania. 
- Benjamin jest moim przyjacielem. A zresztą czemu ja ci się tłumaczę.
- Tak, jasne! A ja jestem Świętym Mikołajem..
- On jest gejem..
- I przynoszę prezenty co roku w Boże Narodzenie, zaraz co powiedziałaś?
- On jest gejem- powtórzyła z ironią.
- A.. Ja.. Ja nie wiedziałem..- zmieszany spojrzałem na Ulę.
- A teraz daj mi spokój - dziewczyna pociągnęła tak zwanego Benjamina i odeszła, zostawiając mnie na środku ulicy.
****
Stanąłem przed drzwiami domu Any. Zapukałem. Po chwili otworzyła mi niebieskooka brunetka.
- Hej -
- Cześć. Wejdź.
- Dzięki.
- Chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki.
- Coś się stało?
- Tak. Kompletnie się zbłaźniłem.
- Jak zawsze.
- Mówię na serio.
- Co zrobiłeś?
- Spotkałem w parku Ulę. Nie była tam sama. Zrobiłem jej scenę o tego chłopaka, a najgorsze jest to, że okazało się, że ten chłopak to gej.
- Urządziłeś jej scenę zazdrości?
- No coś w tym stylu.
- Ale wy nawet nie jesteście razem.
- No wiem, wiem, ale wystraszyłem się, że przegram zakład no i mnie poniosło.
- Ty znowu swoje.
- O co ci chodzi?
- Ty już dobrze wiesz o co mi chodzi.
- Anastazja, myślałem, że będę mógł z tobą normalnie porozmawiać.
- Zauważyłeś, że ostatnio coś to nam nie wychodzi?
- Bo ciągle mnie się czepiasz.
- A, więc to moja wina?
- Być może.
- Jeśli przyszedłeś się tu kłócić to lepiej wyjdź.
- Przestań- podszedłem do przyjaciółki i oparłem brodę na jej ramieniu- Wiesz, że cię uwielbiam.
- Ale w ogóle nie szanujesz- dziewczyna wydęła policzki.
- Szanuję.
- Oczywiście...
- Nie wierzysz w to?- złapałem dziewczynę i przerzuciłem ją przez ramię.
Opuściłem ją na łóżko i zacząłem łaskotać. Przyjaciółka zwijała się ze śmiechu, a po chwili upadliśmy na podłogę. Po kilku sekundach leżeliśmy obok siebie ma posadzce, śmiejąc się.
- Już pamiętam, dlaczego się przyjaźnimy.
- Bo jesteśmy nienormalni i szaleni?
- Nie, bo zawsze potrafisz mi poprawić humor i nie umiem się na ciebie gniewać.
- No tak, rzeczywiście. To też.
- Skończ z tym Janek.
- Anastazja zrozum.
- Ale..
- Postaram się jej nie skrzywdzić, obiecuję.
- Na pewno?
- Tak. 
- Okey, a więc nie będę się wtrącać. Ale pamiętaj, że jeśli ją skrzywdzisz, osobiście skopię ci dupę.
- Tak jest pani profesor!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki sobie rozdział szósty, a ja mam niespodziankę. Nadal widzę, że pod rozdziałami wieję nudą, dlatego mam plan jak spróbować to zmienić (zadziała jeśli to czytacie, chyba). A, więc mam sobie taki pomysł, że nie dodam rozdziału dopóki pod tym rozdziałem nie będzie conajmniej 5 komentarzy.
W skrócie 1 kom= mega motywacja, 5 kom=  następny rozdział. 
Mam nadzieję, że to zadziała, a jeśli nie- no to w skrócie chyba nic tu dalej nie powstanie, bo mam zamiar się trzymać tej zasady, którą teraz ustanowiłam. :)  

5 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie możesz mi (nam - czytelnikom) tego zrobić, proszę, nie rob tego! Świetnie piszesz, czuje ogromny niedosyt, co będzie dalej? ( robi minke zbitego pieska) PROSZĘ *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie musisz dodać kolejny rozdział proszę :) Bardzo fajny rozdział :* czekam na kolejne :*

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam i czekam i masz dodać :*

    OdpowiedzUsuń
  5. No i 5 kom :* więc dodawaj bo już są 5 :) czekam na kolejny :* nie musisz dziękować :*

    OdpowiedzUsuń