*Ula*:
Usiadłam na skraju łóżka i spojrzałam na zdjęcie mojej siostry, wiszące na ścianie. Łza spłynęła po moim policzku. Otarłam ją i wstałam. Spojrzałam w lustro. Blada i czerwona od płaczu twarz. Podkrążone oczy, roztrzepane włosy. Z chęcią doprowadzenia się do porządku, weszłam do łazienki. Zaczęłam od włosów, które łagodnie rozczesałam, a później wyprostowałam. Następnie zabrałam się za oczy, chcąc ukryć niewyspanie, użyłam podkładu. Choć wyglądałam już trochę lepiej, wcale się tak nie czułam. Gdy wyszłam z łazienki, udałam się do szafy, by wybrać strój. Padło na jeansowe spodenki i krótki top. Gdy i to skończyłam, założyłam trampki i zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie szybkie tosty, które zjadłam z wielkim apetytem. Gdy chciałam wrócić do pokoju, zadzwonił dzwonek do drzwi. Po ich otworzeniu ujrzałam wysoką blondynkę, czyli moją najlepszą przyjaciółkę Roxane.
- Hej. Nie przeszkadzam?
- Nie- bąknęłam.
- Nadal jesteś smutna?
- A ty byś nie była?
Dziewczyna westchnęła.
- Sama nie wiem.
Weszłyśmy do mojego pokoju, gdzie usadowiłyśmy się na łóżku.
- Chcesz pogadać?
- Tak- westchnęłam.
- Co z nią?
- Nic nowego. Nadal jest nieprzytomna. Ja już nie mogę. Co mam robić?
- Powinnaś chyba odpocząć od tego wszystkiego. Jesteś wykończona. Wyglądasz jak wrak człowieka. Powinnaś dać sobie chociaż dzień lub dwa. Twoja mama nad nią czuwa.
- Ja... - poczułam nachodzące do oczu łzy.
Przyjaciółka zbliżyła się do mnie i objęła. Wtuliłam się w nią, szlochając.
- Nie płacz. Wiesz, że..- nagle dziewczyna przerwała.
- Co się stało? - zapytałam, ocierając łzy.
- Kto to? - dziewczyna wskazała kierunek. Za oknem przy bramie stał on.
- Co on tu robi?
- Kim on jest?
- Nie wiem! Od kilku dni za mną łazi.
Zdenerwowana zbiegłam po schodach i wybiegłam przed dom.
- Co ty tu robisz? - krzyknęłam.
- Stoję- odpowiedział.
Podeszłam do bramy.
- Daj mi spokój, proszę- poczułam ból- dlaczego on mi to robi?
- Przecież jestem miły.
- Nie wiem co cię napadło, ale odpuść i daj mi spokój.
- Ech.. Ja się tak łatwo nie poddaję- usłyszałam szept i chłopak napięcie się odwrócił, a później spojrzał na mnie, posyłając mi oczko. Zirytowana jego zachowaniem przewróciłam oczami i wróciłam do środka.
- Mów- Roxana złapała mnie za ramię.
- Szkoda gadać.
- No weź.
- Niech ci będzie- dziewczyna klasnęła w dłonie.
- A, więc kim on jest?
- Sama tego do końca nie wiem.
- Jak to?
- Tak to. Zaczepił mnie ostatnio w kawiarni i teraz ciągle za mną chodzi. Zaczynam się go bać.
- Może się mu podobasz?
- Nie, no co ty! Przestań. Nie mam czasu zajmować się takimi rzeczami. Nie obchodzi mnie czego on chce, ale mam nadzieję, że szybko da mi spokój.
- Ale z ciebie maruda. Szczerze, przystojniak z niego.
- Och, daj spokój. Chłopak jak każdy.
- O, boże Ulka jaka ty się zrobiłaś nudna, nie taką cię poznałam.
- Odkąd Victoria jest w szpitalu, na nic nie mam ochoty.
- Wiem, wiem, ale ona na pewno cię obudzi.
- Modlę się o to.
- Nie martw się. Wszystko się ułoży. Chyba się nie poddasz?
Bądźmy optymistami. Cieszmy się, ze jej serce nadal bije :) teraz pozostaje czekać na przebudzenie i nowy rozdział
OdpowiedzUsuń